Jestem nieślubną córką Hermiony Granger Weasley, wywodzącą się z romansu. Mamy nie widuję, wychowuję się z ojcem. Moja mama nie chciała się pogodzić z tym, że zdradziła Rona. Tata opowiadał mi, że mama przyszła do niego pewnego wieczoru, dała mnie i odeszła. Tak po prostu. Z wiekiem coraz mniej mi to pasowało, ale się już powoli z tym godzę. Pierwsza żona zostawiła mojego tatę po jakiś dwóch miesiącach mojego zamieszkania u nich. Nie wiem o niej wiele, bo to był raczej temat tabu. Po wojnie w Hogwarcie wiele się zmieniło. Wiele Śmierciożerców zostało zamkniętych w Azkabanie, a niektórzy się zmienili. Przynajmniej tak się ludziom wydaje. Zawsze się zastanawiałam czy da się zmienić. Voldemort nie żyje. W mieście można znaleźć pojedynczych jego zwolenników, ale każdy to zgłasza i kończy się to torturami. Mam ciemne, brązowe, długie włosy, zielone oczy i piegi. Nie lubię ich, ale da się z nimi wytrzymać. Ogółem jestem osobą lubianą, ale potrafię porządnie zdenerwować, jak to każda dziewczyna chyba. Jestem ogółem wysoka, ale przy moich znajomych czuję się niska. Jestem czarownicą półkrwi, bo moja mama była i będzie mugolakiem, bo nie lubię słowa szlama. Nie mam nic do brudnej krwi, nie wychowano mnie tak. Zawsze się interesowałam eliksirami, ogółem nauka nie przychodzi mi trudno, mam to pewnie po matce. Babci i dziadka od strony matki nie znam, to chyba zrozumiałe. Od strony ojca też nie. Ogółem nie mam kontaktu z moją rodziną, po za Albus'em Potter'em, który jest moim dalekim kuzynem. Nikt raczej nie wie o tym, że się spotykamy, ale lubię go. Jest dwa lata starszy, czasami opowie mi coś o mamie. Ostatnimi czasy zerwał mi się z nim kontakt. Pewnie dlatego, że nie chce by Ron dowiedział się, że moja matka go zdradziła... Za niedługo to ja pójdę do Hogwart'u, wreszcie poznam jakiś znajomych. Może trafię do Gryffindor'u, albo zmienię rodzinną tradycję i trafię do Hufflepuff'u? Nie wiem, ale nie mogę się doczekać.
Nazywam się Annabelle,
Annabelle Malfoy i mam zamiar zmienić Hogwart.